W nocy wpadłem na kolejny genialny pomysł: zrobić pętlę o poranku. Udało namówić Uziela i umówiliśmy się na spotkanie tuż po 4AM. Czasu na sen niewiele zostało ale wyjazd w dużo niższych temperaturach zadziałał magicznie na mnie. Tuż po pobudce zrobiłem sobie skromne śniadanko i otrzymawszy sms'a od Uziela, ruszyłem w trasę. Początkowo poczułem dreszcze z powodu przyjemnego chłodu, do takiego stopnia, ze musiałem założyć rękawiczniki. Do punktu spotkania dojeżdżamy niemal na czas, krótkie przywitanie i obieramy kierunek Miłosław. Temperatura powietrza na uzielowym liczniku wynosiła niecałe 13.5*C. Pierwszy konkretny postój zaliczamy tuż za zakrętem na Pyzdry w kierunku Sarnic, gdyż w zbożu roiło się od polnych saren. NIecodzienny to widok. W lesie było jeszcze chłodniej i rześko - w warunkach wiosennych założyłbym bluzę ale nie ma sensu, ponieważ z każdą minutą temperatura rosła drastycznie.. Na wlocie do Czeszewa mieliśmy dość małą niespodziankę a mianowcie spotkaliśmy prawdziwego Strażnika Czeszewa - niemieckiego owczarka, który dumnie patrolował ulice, sprawdzając każdy zakątek rewiru. A Uziel? Sami popatrzcie.
Tradycyjnie podjechaliśmy na wal przeciwpowodziowy, żeby zaobserwować jak wysoko stoi Warta. I kolejne świetne ujęcia do ogarnięcia. Tk sie poświęca dla dobrych zdjęć ;-)
Dalej pognaliśmy przez Orzechowo Pięczkowo i Witowo. Jadąc w kierunku Nowego Miasta nad Wartą miałem okazję przyjrzeć postępom pracy przy remoncie. Zdziwiła mnie obecność ciężarówek i tirów, bo w końcu jest zakaz czy go nie ma?!
Tuż przed Żerkowem poczułem, jak żołądek budzi sie do pracy i wręcz żąda abym coś w końcu zjadł. I w tym celu zakupiono pyszne drożdżówki na rynku w Żerkowie. Pozostało tylko śmignąć w kierunku punktu widokowego.
Powietrze nie było idealnie przejrzyste, okolica cała była skąpana w porannym słońcu ale i tak żałowałem ze po raz kolejny lornetki nei wziąłem.
Zjazd z maksymalną prędkością do Śmiełowa to tradycja, którą kultywują inni koledzy i koleżanki. Udało mi się podbić rekord do 64km/h a tuż przed Śmiełowem nogi trzęsły z wrażenia.
W Pyzdrach sprawdzaliśmy czy rzeczywiście poziom Warty opada i jakie ewentualne szkody będą widoczne.
pogramy w siatę wodną?
OT kokpit :)
I wioo do domu, chociaż nie. tuż przed Nową Wsią Królewską Uziel daje sygnał abyśmy się zatrzymali, bo ma jakiś problem. I rzeczywiście, laczek zaliczony :/
Trasa
Komentarze (8)
ekarol teraz powinno być lepie, zoptymalizowałem zdjęcia w tle. ale tez nie zdefiniowałeś o które zdjęcia chodzi. :)
Światło o wschodzie słońca do zdjęć doskonałe. Sama wyprawa w tych godzinach, przy takim temperaturach jak ostatnio to też musi być nie lada przyjemność... ale tak wczesna pobudka... kilka razy próbowałem, za każdym razem poległem w potyczce z budzikiem :) Tym bardziej szacunek :) P.S Twój Blog to mój ulubiony Blog na bikestats (również ze względu na okolice), szkoda tylko że te zdjęcia go tak bardzo zamulają... na każdym sprzęcie (komp/tablet/telefon). Pozdrawiam!
Fajne fotki. Opadająca Warta zostawia po sobie jak widać pełno mułu i krwiopijczych komarów :D Promy na Warcie już zaczęły kursować? Owczarek niemiecki to chyba najwierniejszy przyjaciel człowieka.
Sebekfireman Miałem taki zamiar ale niestety organizm dał do zrozumienia ze za mało spałem..W sumie mógłbym przespać na punkcie widokowym, ajć :D A widok na pewno nieziemski, biorac pod uwagę fakt ze kiedyś udało załapać wschód słońca na moście w Pyzdrach.
Wczesnym rankiem nad zbiornikami i ciekami wodnymi jest magiczna atmosfera. Mógłbym to codziennie podziwiać... żeby tylko tak wcześnie chciało się wstawać :P Szkoda że nie dojechaliście na sam wschód na punkt widokowy koło Żerkowa - ciekawy to może być widok.
Od ponad dekady pochłania mnie cykloza, która działa przez cały rok. Jeżdżę dla przyjemności,
dla odpoczynku, dla zdrowia psychicznego. Ten blog to dowód na to, jak bardzo mnie rower zmienił, bez
którego nie potrafię. Ponadto: Fulstack (Frontend) Developer /
Blogger